Muzyka tria Claudio Rocchetti - Fhievel - Luca Sigurtá rzeczywiscie zasluguje na miano "kieszonkowej", bowiem drobiny trzasków, pylki szumów, atomy szmerów zdaja sie zajmowac tak niewiele miejsca. Z drugiej jednak strony wszystkie te elementy nadzwyczaj precyzyjnie rozmieszczone przez muzyków w przestrzeni nielatwo poddaja sie jakimkolwiek ograniczeniom, powodujac, ze dwa utwory wypelniajace plyte stanowia muzyczny odpowiednik dywanu Sierpinskiego. Uzycie nieco specyficznego instrumentarium, w sklad którego weszly miedzy innymi: gramofon (bez plyt), drobne instrumenty perkusyjne, zabawki, proste urzadzenia elektroniczne, radio, "field recording", rozmaite przedmioty, powoduje, ze brzmienie calosci jest dosc jednorodne, a nawet w pewien sposób ograniczone. Jednak kilka czynników, wsród których wyróznilbym krótki czas trwania plyty oraz - chyba najwazniejszy - inwencje muzyków sprawia, ze sluchanie plyty nie nuzy. Wbrew pozorom dzieje sie tu calkiem sporo i nawet jesli pewne elementy zdaja sie powtarzac, to za kolejnym razem pojawiaja sie one w odmiennym kontekscie, stanowiac istotna czesc pelnego napiecia dialogu toczacego sie nieustannie pomiedzy muzykami. Niewatpliwie "Pocket Progressive" to pozycja nielatwa, zawierajaca muzyke dosc odlegla od wyobrazen o klasycznym pieknie, jednak uwazne wsluchanie sie w dzwieki wydawane przez stada mikrotrzasków unoszonych podmuchami elektrycznego wiatru byc moze pozwoli na odkrycie go nawet w czyms, co mozna - nieco efekciarsko - nazwac "muzyka elektrycznych termitów". Na koniec warto dodac, ze w tym przypadku okladka nad wyraz udanie oddaje ducha muzyki i jesli komus nie przypadna do gustu przedstawione na zdjeciach budynki, to nie powinien liczyc na to, ze przekonaja go dobiegajace z glosników dzwieki.